Wątpię, że ktoś to przeczyta, jako że nawet po dwumiesięcznej nieobecności nie ma mnie już w Polskich Szafach, ale dla porządku – nowe życie, nowy blog! Postanowiłam skończyć z tym, bo może oddawał mnie w kilmacie poprzedniego roku szkolnego, ale zmiany zachodzą za daleko. Potrzebuję nowego miejsca. Zapraszam tu! I, ten… enjoy! xD
26 Listopad 2009
22 Wrzesień 2009
One more chance.
Prawie jak w lato.
Czy ja wiem, czy prawie robi tu tak wielką różnicę…
Robi.
Gdyby było lato, łaziłabym w krótkich gaciach, a tak człowiek nawet o tym nie pomyśli, no bo jest szkoła. Smutno mi się wracało z działki – w lato zostałabym dłużej i niezmącona szkolnymi troskami (takimi jak matma. Bleee!) opalałabym się przez kartkę z dziurami, usiłując zrobic sobie piegi. Jestem stanowczo zbyt sentymentalna.
Musi mieć jakies głębsze znaczenie fakt, że kolonia domów w lesie stoi odłogiem, opuszczona, nie? Lubię sobie wyobrażać, że nad tymi domami ciązy klątwa albo że straszy. Byłyby piękne i tajemnicze, gdyby nie worki ze śmieciami w środku. W domu, którego zdjęcie pokazuję, był nawet cudny, kamienny kominek. I półokrągłe okna. Niestety, zastawione śmieciami. Czy ja jestem niedzisiejsza czy co? Czy tylko mi przeszkadzają śmieci?
No i teraz rzecz następująca: nie mam dobrego fotografa! Zdjęcia, które na aparacie wydają mi sie dobre, okazują się być słabe w rzeczywistości.
Wreszcie zabrałam szelki tacie, a właściwie przywłaszczyłam sobie. Lubię w nich chodzić, gdyby nie to, że podciągały mi spodnie do góry, te spodnie, które lubię mieć opadnięte. Nie mniej jednak skorzystałam z niemal upalnej pogody i założyłam top na ramiączkach. A co! I tak przez wieeele długich miesięcy będę skazana na noszenie swetrów, tak że po zimie będzie mi to wychodziło bokami, nosem i uszami.






czapka – grzybowa taty ;p
top – po tacie
szelki – też
spodnie – Carrefour
getry – ?
buty – Szewczyk
Odkryłam, tak poza tym, coś nowego w muzyce. Pasuje mi zresztą do szelek i tych klimatów. To Candie Payne (dzięki ci, Funkadelio!) . Polecam gorąco do przesłuchania utworów (niestety zbyt jestem śpiąca, aby podrzucić jakiegoś konkretnego linka). Naprawde kocham taki styl w muzyce.
13 Wrzesień 2009
New shoes.
Muszę, po prostu musze się pochwalić ![]()
Wczoraj spędzałam sobie godziny popołudniowe na chodzeniu po sklepach. Kupiłam sportowe buty, po które do Galerii przyjechałam. Chciałam też cos eleganckiego, coś na obcasie. Kiedy już straciłam nadzieję, że cokolwiek mi się spodoba, zaszłam do Street. Patrzę, w rogu sterta przecenionych butów. A na górnej półce ONE – przepiękne sandały, które osiągnęły taka cenę, że grzechem było ich nie kupić.



40 zł.
Czy to mądre kupować w sezonie jesiennym sandały? Nie… ale za dokładnie 39,90 równie niemądre byłoby przegapić okazję.
Szaleję za nimi, no BARDZO mi się podobają. Przy okazji zrobiłam dziś porządki w butach (i złamałam 3 przykazanie…) i 7 par wyląduje dziś na śmieciach. Takie są efekty kupowania różowych pantofelków w szpic i balerinek moro (nie pytajcie).
PS. Przepraszam za kropki na moich nogach. Nawet mi sie nie chciało obrabiać tego zdjęcia by te nieszczęsne kropki usunąć… Jak ja nienawidzę tych podrażnień! ;p.
buty – Street
5 Wrzesień 2009
The beginning.
Zaczęło się. Nowa szkoła, zupełnie nowi ludzie i zasady. Na razie poruszam się w tym nowym świecie dość niepewnie, ale podoba mi się on.
Na takie okazje jak rozpoczęcie roku często napada mnie przymus ubrania się jak najskromniej i jak najbardziej klasycznie. I ja ulegam temuż przymusowi.


koszula – po mamie
sweter – po dziadku
spódnica – terranova
torebka – po mamie
buty – deichmann
PS. Coś się stało niedobrego z jakością wstawianych zdjęć – jak podglądam posta, wyglądają dużo gorzej niż w rzeczywistości.
PPS. Kiedy ja ostatnio wstawiłam takiego strikte szafiarskiego posta ? Grubo przed wakacjami? ;D
1 Wrzesień 2009
13 Sierpień 2009
Rainbow on my legs.
Mam spore tyły. Dwa tygodnie byłam odcięta od internetu, no więc teraz MAM TE TYŁY. Zdjecia powstały też jakieś dwa tygodnie temu … a nawet ponad, tylko nie zdążyłam już ich wstawić. Powiem tylko: kocham jarmark! Kocham legginsy! Przyszły mi z pomocą, kiedy miałam tak strasznie posiniaczone, podrapane i poranione nogi, dodatkowo całe w kropki po depilacji, i choć był upał, czułam się znakomicie.















top – po tacie
legginsy – Cubus
buty – CCC
sznurówki – Deichmann
torba – po mamie
piesek – flo
No i tak na zakończenie – moja nowa obsesja:

Nie kupiłam ich, bo nie mam na tyle kasy aktualnie… Ale dobrze chociaż, że Deichmann oferuje takie ceny, że troszkę pooszczędzam i będę mogła je kupić… A kocham je. Szaleję zresztą na punkcie sznurowanych retro bucików, sama jestem posiadaczką jednaj cudnej pary, ale jeszcze nie miałam okazji ich założyć.
Żeby szafiarskości stało sie zadość, mówię, iż nabyłam ostatnio dwie cudne rzeczy. We wsi. W wiejskim lumpie spośród stert śmierdzących szmat (niestety, niezbyt zachęcająca atmosfera) wygrzebałam śliczną brązową kopertówkę na złotym łańcuszku za 4 złote. W sklepie z pamiątkami i antykami zaś zdobyłam piękną, falbaniastą i kwiecistą sukienkę na ramiączkach. Jestem dumna z owych nabytków, choć jeszcze ani razu nie pokazałam sie w nich publicznie
28 Lipiec 2009
Obóz taneczny part I.
Jako że wróciłam z tygodniowych wakacji (już w sobotę, ale zdjęć mi się nie chciało zgrać do tej pory), czyli z obozu tanecznego, śpiesze z garścią wspomnień i tym podobnych a miłych pierdół
(Tak po pierwsze, mam nadzieję, że Part II umieszczę jak dostanę zdjęcia na płytce albo na maila
). Obóz był PRZEZAJEBISTY ! Dużo tańca – to wiadomo, dużo fantastycznych ludzi i dużo zabawy. Był to mój drugi obóz w tym samym miejscu i za rok też pojadę ! Fotki robiłam bardziej innym niż sobie, więc w ogólnej liczbie zdjęć jest mnie trochę mało. Ubierać sie nie starałam jakoś bardzo fantazyjnie, wzięłam ciuchy proste, wygodne, które lubię – zresztą niemal całe dnie chodziłam w treningowych łaszkach. To co ? Mała fotorelacja ?








I w tym miejscu zaczyna się dzień Buszowy, czyli Dzien Usług. Hasło w naszym domku – leśne mizianie (nie pytajcie xD). Mizianie, drapanie, biczowanie liśćmi to tylko część atrakcji. Ludziom się podobało, a i nasz wystrój to był hardkor – wszystko w liściach





Moja droga koleżanka patrzy na mnie i ma wyraźnie wypisane na twarzy słowo „żal” xD



Skradam się ;D ..




Uff, wyszło sporo, a ograniczyłam sie do ulubionych
Chce podziękować współobozowiczom i serdecznie pozdrowić, zwłaszcza Zosię ;D
Tak PS. Zmieniłam wystrój bloga i jego tytuł. O to chodziło ! Teraz jest mi bardziej komfortowo
15 Lipiec 2009
Bye bye.
Zacznijmy od tego, że tytuł nie jest przysłówkiem. Wkurzyłam się już zupełnie. Nie to, że niekonsekwentna jestem (dotrzymuję z żelazną konsekwencją poranną serię ponad 300 brzuszków, na czczo piję ciepłą wodę z cytryną i ogórkiem …). Tylko pisanie bloga ma mi sprawić przyjemność, czyż nie ?
Tak więc tytuły będę miała takie, jakie mi się będą podobały, ot co !
Przechodząc do meritum: tytuł nawiązuje do zmian, ogromnych zmian w moim życiu i we mnie. Żegnam to, co stare. Teraz mnie takie myśli naszły, aż tak, że poczułam się niemal objawiona. Wszystko się zmienia – szkoła, znajomi, relacje ze starymi przyjaciółmi – ulegną zmianie, wiem o tym. Widzę, jak mnie ukształtował ten ciężki rok szkolny i to, co ze sobą przyniósł (oprócz pracy i kucia). Nie był dobry, ba! Wszystko mi się posypało, cały mój świat. Jeszcze go nie odbudowałam, ale nie żałuję tego, co złe. Nawet w jakiejś książce przeczytałam, że niestety ci, którzy sprawiają nam ból, są naszymi najlepszymi nauczycielami. Zauważyłam, że to, cholera, prawda. Zresztą ostatnie dni, w tym na przykład (że muszę to jako kolejna przewałkować) śmierć Michaela Jacksona, który był moją pierwszą miłością i nieodłącznym elementem mojego dojrzewania
, wywarły na mnie wrażenie; takie wrażenie, które zmienia człowieka. Zauważyłam jednak dzisiaj, że choć w moim życiu wiele rzeczy jest do poprawienia, że chcę inaczej, że muszę wiele zmienić, to poczułam się z tym szczęśliwa. Chyba nawet wiem, dlaczego. Bo wreszcie polubiłam siebie. Wreszcie zaczełam samą siebie traktować z większym szacunkiem. Droga do całkowitej akceptacji jest długa, ale ja czuję że na niej już jestem. I bardzo mnie to cieszy.
No, dość tych sentymentów (kurczę, jak ładnie mi się tą tyradę napisało! Musiałam jednak się trochę wygadać, pamiętnik to nie wszystko. Mam nadzieję, że ktoś to w ogóle przeczyta ;D









Spieszę z wiadomością, że to mój psiutek, a raczej psiutka – wyszła cudnie, ale niedługo po sesji biedaczka dostała sensacji żołądkowych (jak każdy szanujący się psi grubas xD).
top – ?
spodnie – po tacie (kocham je i wielbię!)
bransoletki – zrobione przez tatę, z gazety, po mamie
PS. Zauważyłam też jednąniepokojącą rzecz – do tej pory to, co tu pokazywałam, nie wyrażało mnie takiej, jaka naprawdę jestem … nie mam pojęcia, czemu tak się stało, ale się zmieni !
PPS. Wczoraj wyruszyłam do alerii po prostownice do włosów i zobaczyłam, że przeceny są teraz jeszcze większe, wobec tego zakupiłam parę rzeczy. Nigdy nie wchodzę do „Kubusia” (Cubus
), ale tym razem zobaczyłam tam coś, o czym marzyłam – sukienkę w usta. Zawsze marzyłam o takiej
Dałam za nią dwie dyszki i dorzuciłam legginsy oraz dwie rzeczy na taniec z lumpa. Martwie się swym zakupoholizmem
Na temat i pasujące do dzisiejszego klimatu: Mariah Carey – Bye Bye




























