Prawie jak w lato.
Czy ja wiem, czy prawie robi tu tak wielką różnicę…
Robi.
Gdyby było lato, łaziłabym w krótkich gaciach, a tak człowiek nawet o tym nie pomyśli, no bo jest szkoła. Smutno mi się wracało z działki – w lato zostałabym dłużej i niezmącona szkolnymi troskami (takimi jak matma. Bleee!) opalałabym się przez kartkę z dziurami, usiłując zrobic sobie piegi. Jestem stanowczo zbyt sentymentalna.
Musi mieć jakies głębsze znaczenie fakt, że kolonia domów w lesie stoi odłogiem, opuszczona, nie? Lubię sobie wyobrażać, że nad tymi domami ciązy klątwa albo że straszy. Byłyby piękne i tajemnicze, gdyby nie worki ze śmieciami w środku. W domu, którego zdjęcie pokazuję, był nawet cudny, kamienny kominek. I półokrągłe okna. Niestety, zastawione śmieciami. Czy ja jestem niedzisiejsza czy co? Czy tylko mi przeszkadzają śmieci?
No i teraz rzecz następująca: nie mam dobrego fotografa! Zdjęcia, które na aparacie wydają mi sie dobre, okazują się być słabe w rzeczywistości.
Wreszcie zabrałam szelki tacie, a właściwie przywłaszczyłam sobie. Lubię w nich chodzić, gdyby nie to, że podciągały mi spodnie do góry, te spodnie, które lubię mieć opadnięte. Nie mniej jednak skorzystałam z niemal upalnej pogody i założyłam top na ramiączkach. A co! I tak przez wieeele długich miesięcy będę skazana na noszenie swetrów, tak że po zimie będzie mi to wychodziło bokami, nosem i uszami.






czapka – grzybowa taty ;p
top – po tacie
szelki – też
spodnie – Carrefour
getry – ?
buty – Szewczyk
Odkryłam, tak poza tym, coś nowego w muzyce. Pasuje mi zresztą do szelek i tych klimatów. To Candie Payne (dzięki ci, Funkadelio!) . Polecam gorąco do przesłuchania utworów (niestety zbyt jestem śpiąca, aby podrzucić jakiegoś konkretnego linka). Naprawde kocham taki styl w muzyce.

















































































+








