Mam spore tyły. Dwa tygodnie byłam odcięta od internetu, no więc teraz MAM TE TYŁY. Zdjecia powstały też jakieś dwa tygodnie temu … a nawet ponad, tylko nie zdążyłam już ich wstawić. Powiem tylko: kocham jarmark! Kocham legginsy! Przyszły mi z pomocą, kiedy miałam tak strasznie posiniaczone, podrapane i poranione nogi, dodatkowo całe w kropki po depilacji, i choć był upał, czułam się znakomicie.















top – po tacie
legginsy – Cubus
buty – CCC
sznurówki – Deichmann
torba – po mamie
piesek – flo
No i tak na zakończenie – moja nowa obsesja:

Nie kupiłam ich, bo nie mam na tyle kasy aktualnie… Ale dobrze chociaż, że Deichmann oferuje takie ceny, że troszkę pooszczędzam i będę mogła je kupić… A kocham je. Szaleję zresztą na punkcie sznurowanych retro bucików, sama jestem posiadaczką jednaj cudnej pary, ale jeszcze nie miałam okazji ich założyć.
Żeby szafiarskości stało sie zadość, mówię, iż nabyłam ostatnio dwie cudne rzeczy. We wsi. W wiejskim lumpie spośród stert śmierdzących szmat (niestety, niezbyt zachęcająca atmosfera) wygrzebałam śliczną brązową kopertówkę na złotym łańcuszku za 4 złote. W sklepie z pamiątkami i antykami zaś zdobyłam piękną, falbaniastą i kwiecistą sukienkę na ramiączkach. Jestem dumna z owych nabytków, choć jeszcze ani razu nie pokazałam sie w nich publicznie