Jako że wróciłam z tygodniowych wakacji (już w sobotę, ale zdjęć mi się nie chciało zgrać do tej pory), czyli z obozu tanecznego, śpiesze z garścią wspomnień i tym podobnych a miłych pierdół
(Tak po pierwsze, mam nadzieję, że Part II umieszczę jak dostanę zdjęcia na płytce albo na maila
). Obóz był PRZEZAJEBISTY ! Dużo tańca – to wiadomo, dużo fantastycznych ludzi i dużo zabawy. Był to mój drugi obóz w tym samym miejscu i za rok też pojadę ! Fotki robiłam bardziej innym niż sobie, więc w ogólnej liczbie zdjęć jest mnie trochę mało. Ubierać sie nie starałam jakoś bardzo fantazyjnie, wzięłam ciuchy proste, wygodne, które lubię – zresztą niemal całe dnie chodziłam w treningowych łaszkach. To co ? Mała fotorelacja ?








I w tym miejscu zaczyna się dzień Buszowy, czyli Dzien Usług. Hasło w naszym domku – leśne mizianie (nie pytajcie xD). Mizianie, drapanie, biczowanie liśćmi to tylko część atrakcji. Ludziom się podobało, a i nasz wystrój to był hardkor – wszystko w liściach





Moja droga koleżanka patrzy na mnie i ma wyraźnie wypisane na twarzy słowo “żal” xD



Skradam się ;D ..




Uff, wyszło sporo, a ograniczyłam sie do ulubionych
Chce podziękować współobozowiczom i serdecznie pozdrowić, zwłaszcza Zosię ;D
Tak PS. Zmieniłam wystrój bloga i jego tytuł. O to chodziło ! Teraz jest mi bardziej komfortowo